śWIETLIKIO poezji, książkach, internecie i pomyśle na życie, z Marcinem Świetlickim – liderem Świetlików rozmawiał Artur Rumianek.

AR: Ile już lat gra ten zespół? Dwadzieścia?

MŚ: Dwadzieścia cztery…

AR: I nie nudzi Wam się?

: Mnie się nudzi, chłopcom nie.

AR: To co Cię trzyma?

MŚ: Jakaś lojalność, brak innych ciekawych zajęć…

AR: I sądząc po liczbie ludzi na widowni, dobrze, że tak jest.

MŚ: Na frekwencję nie narzekamy, zapełniamy każdą salę. No, tak do stu osób… To się chyba bierze z tego, że wbrew obiegowej opinii ludzie lubią piosenki, których nie słyszeli. Bo w radiu nas nie słyszeli raczej. Krążą tam gdzieś w legendach jakichś… Teraz podbiliśmy swoją popularność, bo napisaliśmy protest w sprawie plagiatu Dody, więc spodziewamy się milionów fanów Dody, którzy będą protestować.

AR: Widziałem na facebooku. I przyznam, że byłem zaskoczony, że Marcin Świetlicki zaczął z niego korzystać.

: Kilka tygodni temu, zdenerwowany tym, że byle gnój może mnie oczerniać na swojej stronie facebookowej, założyłem sobie konto, chociaż się zarzekałem, że nigdy go nie będę miał. Ale to tylko taki profil informacyjny – gdzie będę, jaką książkę wydam i tak dalej. Ludzie niedoinformowani są.

AR: Na brak zajęć chyba nie narzekasz?

MŚ: Granie i pisanie zajmuje mi cały czas. Poza tym… Psa wyprowadzam. Do roboty od początku stycznia 2004 nie chodzę żadnej. I bardzo to sobie chwalę. Wreszcie mogę zarabiać jakieś pieniądze, bo w pracy się nie da. Teraz wydałem nowa książkę - „Drobna zmiana” się nazywa.

AR: Polityczna sprawa …

MŚ: Jaka polityczna! Tom Waits miał płytę „Small Change”. A ja wydałem ciekawą rzecz, bo to są wiersze zapisane prozą. Ale to nie jest proza poetycka. Po prostu nie chciało mi się już w tych słupkach pisać, to ciągiem zapisałem…

AR: Widziałem też na półce w księgarni coś w rodzaju śpiewnika…

MŚ: Wyszło to rok temu. Zebrałem wszystkie piosenki, bo czasami bardzo różniły się od wierszy. Często nie były zapisywane w książkach. Wyszło tego sto kilkadziesiąt chyba, napisanych przez dwadzieścia parę lat. W dodatku piosenki często były nagrywane z innymi zespołami, nie tylko ze Świetlikami, więc wszystko sobie zebrałem i wydałem. A co!

AR: Dobrze żyje poeta w Polsce?

MŚ: Dobry poeta tak. Słaby musi chodzić do pracy.

AR: Wracając do facebooka. Nie zamierzasz go wykorzystywać do publikowania własnych przemyśleń?

MŚ: Jak mnie poniesie to tak. Jak umarł Cohen to umieściłem okolicznościowy wierszyk. Ale to nie jest jakieś przeproszenie się z techniką. Ludzie są oburzeni. Nawet ci, którzy od wielu lat korzystają z tego są oburzeni, że ja się tym zająłem. Ale jak mieli przez tyle lat takie cenne narzędzie i gówno z tym zrobili, to trzeba wkroczyć i pokazać, jak się tym narzędziem operuje i już.

AR: A z innych też będziesz korzystał?

MŚ: Z jakich innych?

AR: Twitter, Instagram…

MŚ: Nie no. Do tego dojrzewam. Jak zostanę jakimś królem to wymyślę jakiegoś nowego facebooka albo coś innego. A tak naprawdę z tym Facebookiem było tak, że moja narzeczona go ma, a ja jej ciągle zaglądałem przez ramię. A jak mnie coś wkurzyło, to jej mówiłem „skomentuj to tak i tak”. I ona mi odppowiadała – załóż swojego, to będziesz sam komentował… I w końcu założyłem, bo tyle głupoty ludzkiej wychodzi w całym internecie, że trzeba z tym porządek zrobić. A jak? Tylko przez internet.

fot. Monika Iwanow