Anna seniukTrochę z przekąsem, a trochę sentymentalnie upłynął nam piątkowy wieczór w Domu Kultury. Wszystko za sprawą Anny Seniuk i Magdaleny Małeckej-Wypich, które w koncertowo i poetycko zaczarowały publiczność.

Anna Seniuk z typową dla siebie radością i lekkością wprowadziła publiczność w romantyczną opowieść. Ze sceny przybliżała postać Stanisława Balińskiego (twórcy poematu) przeplatając to żartami z życia. Publiczność miała okazję uśmiechnąć się słuchając opowieści jak to pewna kobieta w kolejce rozpoznała Seniuk dopiero po głosie. Aktorka zdradzała również swoje sposoby na zdobycie kobiecych komplementów. Jej zdaniem noszenie za dużych sukienek to sprytny sposób, aby usłyszeć jak bardzo się schudło.

Nastrój nieco zmienił się kiedy Seniuk na scenę zaprosiła swoją córkę Magdalenę Małecą-Wypich. To właśnie ona jest autorską wywiadu rzeki. Jak mówiła Seniuk ze sceny:

- Broniłam się przed napisaniem książki przez 70lat, ale w końcu poprosiłam swoją córkę, aby ją napisała. Okazało się, że wcale nie jestem taka fajna. Ona mnie zna od urodzenia i mówi – Nie. Co ty mówisz. Wcale taka nie jesteś.

Po krótkim wstępie publiczność w końcu została oczarowana suitami Jana Sebastiana Bacha w transkrypcji na altówkę, a po każdym z nich Anna Seniuk opowiadała o sztuce śladami minionej epoki.

Na każdy kroku można było zobaczyć wielki kunszt aktorski profesor Akademii Teatralnej w Warszawie. Każde słowo było wypowiedziane prawdziwie z należną mu intonacją i wrażliwością. Przerywane dźwiękami z altówki stanowiło wybitną ucztę dla fanów teatru i muzyki.

W dobrej  atmosferze czas szybko płynął, dlatego godzinny koncert zakończył się wręczeniem kwiatów przez zastępcę dyrektora Centrum Kultury - Katarzynę Hernik.

To jednak nie był koniec spotkania z artystkami. Zaraz po koncercie zarówno aktorka jak i autorka wywiadu rzeki spotkały się odbiorcami. Wśród miłych pogawędek był czas na podpisywanie książki. W podziękowaniu, w każdej dedykacji znalazł się narysowany przez Annę Seniuk kwiatek. To właśnie ma być wstęp dla czytelnika, bo w książce frasobliwa Anna Seniuk opowiada o swojej walce z nowotworem i karierze aktorskiej, a wszystko to przeplatane spojrzeniem dziecka, które dorasta w domu wśród artystów.